poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 11

- Co się tu dzieje? - zapytała zaszokowana Megan
- Czy Wy jesteście ze sobą? - zapytał Louis 
-Więęęęc... - zaczęłam - yyyy... Taak, jesteśmy ze sobą.
- No nareszcie! - wykrzyknął Zayn
    Wszyscy zaczęli na gratulować gdy w pewnym momencie zadzwonił mój telefon
- Halo?
- Cześć, tu Olivia - powiedziała zapłakanym głosem
- Co się stało?!
- Mogę zamieszkać u Ciebie? Klucz nadal leży w tej doniczce?
- Tak, ale co się stało?!
- Dowiedziałam się, to znaczy upewniłam, że jestem w ciąży. Powiedziałam to mamie, a ona wyrzuciła mnie z domu.
- Idź do mnie, my i tak wracamy za 3 dni, czekaj na nas. Bryan wie?
- Tak, był ze mną u lekarza. Jest kochany, opiekuje się mną, ale nie mogę u niego zamieszkać, bo jego tata wrócił zza granicy. 
- Dobrze, że z Tobą jest, trzymaj się, niedługo wracamy.
- Dziękuję Ci, kochana jesteś - rozłączyła się.
~oczami Harry'ego~
    Jessie odeszła odebrać telefon.
- Chodź ze mną - powiedział Louis
- O co chodzi? - zapytałem
- No chodź
Odeszliśmy troszkę od reszty.
- Co Ty do cholery robisz?! Jak możesz jej to robić?! Ile Wy się znacie? Półtora miesiąca i co, już ze sobą sypiacie?
- Nie Twoja sprawa! Kocham ją!
- Ale nie zauważyłeś, że ona jest bardzo podobna do Twojej byłej? Też ją kochałeś, ale Cię rzuciła, cierpiałeś. Nie wiązałeś się z nikim i przez Ciebie odwoływaliśmy koncerty, zrozum Jessie to nie Stella! Jess była niedawno zraniona przez swojego byłego, nie narażaj jej znowu na cierpienie. Odpuść sobie. Ona wraca do Cleveland a my jedziemy w trasę, a przecież związki na odległość się nie sprawdzają.
- Ej! Zejdź ze mnie, OK?! To moja sprawa! Kocham ją, co Ci do tego?! Nie traktuj mnie jak dziecko!
- Jesteś dla mnie jak brat, dlatego chcę dla Ciebie jak najlepiej! Zrozum, popełniasz ogromny błąd!
- A Ty taki święty, tak?! Chodzisz z Eleonor a podbijasz do innych dziewczyn! I skąd możesz wiedzieć, czy nie ma innego jak jesteś w trasie albo czy nie jest z Tobą wyłącznie żeby się pokazać?!!
- Nie wiem o co Ci chodzi.
- Nie udawaj głupiego Louis! Ona owinęła Cię wokół palca!
- Ej! Ogarnijcie się! - przerwał nam Liam - Co Wy robicie? Pogódźcie się do cholery bo przesadzacie.
- Okey, przepraszam, nie powinienem tak mówić - powiedziałem wyciągając rękę w stronę Louis'a
- Ja też przepraszam, Twoje życie, Twoja sprawa - powiedział ze sztucznym uśmiechem
~oczami Jessie~
Schowałam telefon i podeszłam do Meg.
- Olivia jest w ciąży, powiedziała o tym matce a ta ją wyrzuciła, teraz będzie mieszkać u mnie...
- O mój Boże! A Bryan o tym wie?!
- Taak, wspiera ją. Będzie dobrym ojcem, ale ja wiedziałam, że tak będzie. Wyjeżdżamy za dwa dni, idziemy dziś na jakąś dyskotekę? Później nie będzie czasu bo pakowanie itd
- Jasne, po południu pójdziemy na zakupy a teraz leć się ogarnąć, okropnie wyglądasz, musieliście w nocy nieźle przyszaleć :D - nic nie powiedziałam tylko spaliłam buraka i szybkim krokiem weszłam do naszego pokoju.
*dwie godziny później*
   Wyszykowane wyszłyśmy na zakupy do znanych już nam sklepów. Dla Oli kupiłyśmy ogromnego miśka, ja natomiast kupiłam strój na wieczór, bluzkę z grubymi ramiączkami w kolorze białym z napisami i krótkie poszarpane jeansowe szorty, do tego kilka bransoletek i długi wisior. Meg kupiła pudrową sukienkę do kolan na cienkich ramiączkach. Do hotelu wróciłyśmy koło 18nastej, przebrałyśmy się i wyszłyśmy na dyskotekę, ponieważ następnego dnia miałyśmy się już pakować i nie byłoby czasu.
    Bawiłyśmy się całą noc w towarzystwie chłopaków z 1D. Po wielogodzinnym szaleństwie byłam strasznie zmęczona i postanowiłyśmy wrócić. Chłopaki poszli do siebie a Harry odprowadził mnie i Megan do pokoju. Ona weszła a ja jeszcze zostałam się pożegnać z moim chłopakiem, weszłam do pokoju, umyłam się i położyłam spać. Obudziłam się po południu. Obok łóżka na szafce nocnej leżała taca ze śniadaniem, różą i liścikiem. 

" Dzień dobry leniu ;*
To Twój ostatni dzień tutaj, więc mam dla
Ciebie niespodziankę. Czekam w naszym pokoju.
Twój Harry ;* "                      

Zjadłam szybko śniadanie, spakowałam torby, umyłam się i ubrałam. Uprzedziłam Meg, że spędzę resztę dnia z Harry'm i wyszłam, ta prawdopodobnie i tak poszłaby do chłopaków albo na basen. Zapukałam do drzwi nr 3145. otworzył mi Harry. W powietrzu unosił się zapach pieczonego mięsa.
- Zapraszam - powiedział po czym mnie pocałował i wręczył różę.
   Stół był pięknie nakryty. Na środku stał upieczony i pięknie przyrządzony kurczak i butelka wina. Obiad zjedliśmy w miłej atmosferze, potem obejrzeliśmy kilka filmów i kochaliśmy się ten ostatni raz...
    Wczesnym rankiem wstałam i wyszłam tak, żeby nie obudzić tego śpiocha. Zauważyłam jakiś papier przyklejony do jego lewej ręki ale choć ciekawiło mnie po co go ma nie miałam czasu. Za niecałe 3 godziny wyjeżdżałyśmy aby dojechać przed nocą. Powoli się ubrałam i obudziłam Megan aby zaczęła się szykować. Weszłam do wanny gdy nagle zadzwonił telefon.
- Halo?
- Gdzie jesteś? - w słuchawce usłyszałam głos Hazzy
- U mnie, kąpię się. A co ?
- Myślałem, że pojechałaś bez pożegnania.
- Było pożegnanie, i to jakie loczku.
- Poczekajcie na nas, odprowadzimy nas - powiedział cicho się śmiejąc.
- Okey, już się ubieram, możecie przychodzić pod nasz pokój.
- Do zobaczenia kochanie.
   Ubrałam się, wzięłam walizki i razem z Meg wyszłyśmy z pokoju, gdzie czekali na nas chłopcy. Podeszli do nas i wzięli nasze bagaże i zanieśli przed hotel, gdzie właśnie podjechało moje auto. Pożegnałam się z chłopakami a z Harry'm odeszłam kawałek dalej.
- Dziękuję Ci za wszystko - powiedziałam ze łzami w oczach
- Mała, nie płacz, kocham Cię i nie rozstajemy się przecież na zawsze, będę Cię odwiedzał ale narazie póki ty będziesz tam a ja w trasie zrobiłem to. - odkleił papier i pokazał tatuaż - Będzie mi o tobie przypominał bo jesteś moją gwiazdą, a nie chciałem robić imienia bo inni pomyśleliby, że może chodzić o jakiegoś chłopaka :D
- Dzięki wiesz... - powiedziałam parskając śmiechem
- Przecież żartuję, kocham Cię
- Ja Ciebie też
- Ej! Skończcie się już migdalić, jak chcemy dojechać przed wieczorem powinnyśmy już wyjeżdżać - przerwała nam Megan
- Do zobaczenia - szepnął mi do ucha a ja wtuliłam się w jego muskularne ramiona ostatni raz zaciągając się wonią jego wspaniałych perfum. Ruszyłyśmy w drogę.
____________________________________________
No i mamy kolejny rozdział. Nie wiem kiedy dodam 12 ale myślę, że już niedługo.
< 1000  , dzięki wielkie za wchodzenie i czytanie ! ;*

środa, 9 maja 2012

Rozdział 10

- Co Wy tu robicie i czemu trzymacie się za ręce?
- Yyy... uciekaliśmy przed strażnikiem i nie chcieliśmy się zgubić, a poza tym chyba nas zapraszaliście - powiedział Harry
- Dobra, dobra. Nieważne. Pomóżcie nam przenieść drinki.
- Okey, ale Wy już chyba nie powinniście pić, jesteście kompletnie pijani - powiedziałam patrząc na chwiejących się chłopaków
- Wcale nie, wypiliśmy tylko kilka...butelek whisky. Wszyscy, nie tylko my. Megan prawie odpadła.
- Właśnie widzę.
Poszliśmy do reszty z drinkami. Grali w jednorękiego bandytę.
- Więc, ile już przegraliście? - zapytał Harry z perfidnym uśmiechem na twarzy.
- Narazie około 4.000$ - powiedział Niall siedząc przed maszyną.
Nagle podszedł do nas ten strażnik, który gonił nas od basenu.
- Pójdziecie ze mną. - powiedział ochrypłym i zdyszanym głosem.
 Ze zdziwieniem popatrzyliśmy na siebie a on zaczął nas ciągnąć za sobą. Zaprowadził nas do pomieszczenia z monitoringiem na cały hotel.
~oczami Megan~
- Gdzie oni poszli? - zapytałam
- Nie wie, słuchaj, musimy ich wyciągnąć! - zaproponował pijany Niall.
- Wiem jak! Załatwię jakąś bombę dymną, Ty - pokazał palcem na Zayn'a - załatw kominiarki i sprzęt, musimy ich odbić! - wykrzykiwał również pijany Louis.
    Zaczęli się spierać o to w jaki sposób pomożemy im uciec , ale nie było z nimi Liam'a.
- Gdzie jest Liam? - wykrzyknęłam . 
Chłopaki spojrzeli się na mnie i znowu zaczęli się kłócić, tym razem nad miejscem pobytu kolegi. Zrobiłam wielkiego facepalm'a i zaczęłam się rozglądać.
*10 minut później*
Przeczesałam całe kasyno i wróciłam do chłopaków, którzy nie wiem skąd mieli ten sprzęt do wspinaczki.
- BUUU!
- AAAAAA! Jezu! Jessie! Nie musisz mnie tak straszyć!
- Hahahahah, sorki. Musiałam.
- A tak w ogóle, co Wy tu robicie? - zapytał Zayn
- Liam po nas przyszedł, pogadał z tym strażnikiem i nas wypuścił, ale Wy jak widać chcieliście zrobić to inaczej. Dobra, idźcie do pokoju i spać, jesteście strasznie pijani, do zobaczenia.
- Narazie.
    Rozeszliśmy się do siebie, jednak Jessie została z Harry'm w kasynie. Położyłam się do łóżka i zasnęłam.
~oczami Jessie~
   Harry zamówił kilka drinków i zaprowadził mnie na taras widokowy. Rozmawialiśmy opróżniając kolejne butelki Jack'a Daniels'a. Alkohol powodował niekontrolowane wybuchy śmiechu i inne dziwne rzeczy. Zaczęliśmy się całować.
- Mam coś dla Ciebie Smiley - wyszeptał mi do ucha.
Weszliśmy do windy i znowu połączyliśmy się w pocałunku. Pojechaliśmy na 12 piętro. Harry otworzył przede mną drzwi pokoju. Odziwo nie był to ani mój ani jego pokój. Stało tam tysiąc świec z tańczącym w wietrze płomieniem i powiewające zasłony pomiędzy którymi przedzierała się poświata księżyca w pełni.
   Harry objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie całując po szyi. Objęłam go rękami i musnęłam jego usta. On zdjął moją i swoją bluzkę. Opadłam na łóżko zatapiając się w jedwabnej pościeli. On delikatnie położył się na mnie i powoli zaczął zdejmować kolejne części ubrań z nas dwoje. Całował mnie po szyi i od czasu do czasu całował w usta delikatnie przygryzając moje wargi.
     Zawsze bałam się tego pierwszego razu i zawsze czekałam na tą odpowiednia osobę i nie żałowałam ani sekundy spędzonej z Harry'm tamtego wieczora. Było nieziemsko. Czułam się cudownie, Harry był bardzo delikatny. Obudziłam się w jego objęciach. W powietrzu unosił się zapach jego cudownych perfum. Na karku czułam jego ciepły oddech.
- Dzień dobry Smiley - powiedział to całując mnie w policzek
- Witaj słoneczko - pocałowałam go w usta. 
Położyłam się na jego klatce piersiowej, a on objął mnie ręką.
- Dziękuję Ci za wczoraj - wyszeptał mi do ucha.
- Ja Tobie też, ale skąd my się ty wzięliśmy i czyj to jest pokój ?
- Wynająłem go specjalnie, żeby zjeść z Tobą kolację, jednak inaczej się potoczyło. Na stole jest jedzenie, idziemy ? 
- Tak, jestem potwornie głodna.
Założyłam jego białą koszulę, która leżała obok, a on tylko bokserki. Poszliśmy do jadalni i siedliśmy do stołu.
- Jesteś najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała. Dzięki Tobie zapominam o moich wszystkich problemach. Jesteś dla mnie jak płatek śniegu, jedna na milion, jesteś jak gwiazda Betlejemska, chcę za Tobą podążać i Ty wskazujesz mi drogę. Jak Słońce, bo bez Ciebie nic nie widzę... - przerwałam mu zamykając mu usta pocałunkiem. Zawsze chciałam usłyszeć takie słowa. Tak, w tym momencie wiedziałam już, że go kocham.
- Jesteś tą jedyną, Jessie, jesteś moją gwiazdą i wiem, że to może jeszcze wcześnie, ale chcesz ze mną być? - zapytał nerwowo przełykając ślinę.
- Oczywiście, że tak, dziwne, że się jeszcze nie zorientowałeś. - pocałowałam go jeszcze raz i otarłam łzy z policzka. Łzy szczęścia.
   Zjedliśmy i powili się ubraliśmy, jednak za każdym razem jak zakładałam bluzkę, Harry mi ją zdejmował, więc zajęło mi to trochę dłużej niż jemu. Po cichu otworzyliśmy drzwi i w objęciach wyszliśmy na korytarz. Pocałowaliśmy się na pożegnanie i rozeszliśmy się do siebie.
    Przez kilka tygodni spotykaliśmy się w tamtym pokoju "zjeść kolację". Nasz związek utrzymywaliśmy w tajemnicy, jednak któregoś dnia wychodząc rano z pokoju wpadliśmy na chłopaków i Megan.
_______________________________________________
Przepraszamy, że tak długo nie dodawałyśmy, ale była majówka ;) Mamy w końcu 10 rozdział, co o nim myślicie? Napiszcie w komentarzach, bo kolejnego nie dodamy jeżeli nie będzie 11 komentarzy (11 komentarzy za 11 rozdział).