czwartek, 28 czerwca 2012

Rozdział 13

- Harry! Co Ty tu robisz?! - wydarłam się do biegnącego w moją stronę chłopaka. Nic mi nie odpowiedział, tylko przyciągnął do siebie i pocałował jak nigdy przedtem. Gdy oderwał swoje usta od moich powiedział tylko " cześć gwiazdo " . 
- Co Ty tu robisz? - ponowiłam pytanie
- Przepisałem się tutaj, w sumie to wszyscy się tutaj przepisaliśmy, nawet Louis, bo nie skończył szkoły przez "X Factor'a"
- Jak to się tutaj przepisaliście ?
- A co, nie cieszysz się?
- Oczywiście, że tak! Jednak koncert, trasy...
- W tym roku mamy i tak mniej koncertów, a w Cleveland jest wytwórnia, gdzie będziemy nagrywać. Wszystko omówiliśmy z naszym  manager'em. To co? Idziemy na rozpoczęcie? 
- Zaraz, spotkamy się na miejscu - powiedziałam a on pocaował mnie w policzek i odszedł.
   Szczerze mówiąc bardzo seksownie wyglądał w tym mundurku. Spojrzałam na Cody'ego, który patrzył na mnie pytającym wzrokiem i odszedł nie mówiąc ani słowa.
- Hej! O co Ci chodzi?! - zawołałam doganiając go.
- Przepraszam, jeszcze się nie przyzwyczaiłem, że z nim jesteś. Ciężko mi bo nadal Cię kocham i nie mogę na Was patrzeć.
- Przestań to powtarzać, wcale nie ułatwiasz mi sprawy. Przecież nie jesteśmy razem i to z Twojej winy. Przyjaźnimy się, czemu to psujesz?
- Znowu się kłócicie? - przerwała nam Megan
- Nie, my tylko rozmawialiśmy a raczej już skończyliśmy rozmowę - Cody odpowiedział oburzonym tonem i wszedł do szkoły.
- O co mu chodzi? - zapytała Olivia
- Chyba jest zazdrosny, znowu powiedział, że mnie kocha. Nie wiem co mam robić, chcę być z Harry'm a z Cody'im się przyjaźnić, jednak jemu to chyba nie pasuje. Nie chcę wybierać. Cody mnie zdradził a Harry... Harry się dla mnie przeniósł do Cleveland, uratował mi życie... Przecież ja wybiorę jego, to oczywiste... Mniejsza, chodźmy na rozpoczęcie.
    Usiadłam koło Harry'ego, który objął mnie ręką w pasie. Siedzieliśmy wtuleni wcale nie zwracając uwagi na otaczającą nas rzeczywistość, mieliśmy swój własny świat. Zaciągałam się jego perfumami, jednak cały czas miałam takie dziwne uczucie, uczucie jakby ktoś mnie obserwował i nie chodzi mi o fanki wpatrzone w chłopców, to spojrzenie mroziło krew w żyłach. Cody patrzył na mnie wzrokiem Bazyliszka. Za każdym razem jak na niego spoglądałam odwracał się.
    Rozpoczęcie szybko minęło, oficjalne przyjęcie chłopaków do szkoły, spotkanie z wychowawcami i nareszcie to wszystko się już skończyło. Chłopcy zaprosili nas do siebie. Ich mieszkanie było ogromne. Kilka godzin spędziliśmy na wygłupach typu bitwa poduszkami, karaoke ( chłopcy oczywiście wygrali.. )itp. Zanim się obejrzałam była już 8p.m. Harry odwiózł nas do domów. Gdy się z nim żegnałam przypomniała mi się sytuacja z Cody'im. Po wejściu do domu od razu napisałam do niego sms'a :
" Cody, o co Ci chodzi? Proszę. Nie rób mi tego. Jesteśmy przyjaciółmi, prawda? Dla mnie też to dziwne, bo kiedyś byliśmy razem i kochaliśmy się, zraniłeś mnie a pomimo to staram się z Tobą przyjaźnić. Proszę Cie, postaraj się mnie zrozumieć..."
Długo nie musiałam czekać na odpowiedź:
" Ciężko mi się do tego przyzwyczaić, że Ty jesteś z nim. Ja nie nogę zapomnieć naszej przeszłości. Myślałem, że będzie dobrze ale jak widać to nie wypali. Możemy się nadal przyjaźnić ale daj mi czas się z tym oswoić..." 
     Nic mu nie odpisałam, wiedziałam, że każde  słowa sprawią mu ból. Odłożyłam telefon, ogarnęłam się i położyłam spać.
    Budzik niemiłosiernie dzwonił nad moją głową wyrywając mnie ze snu. Wstałam szybko aby wyłączyć jego denerwujący dźwięk. Powolnym krokiem ruszyłam do kuchni zrobić sobie jakąś małą kawę. Olivia już była na nogach. Wspólnie naszykowałyśmy się do szkoły. Kolejny nudny dzień w szkole... Lekcje organizacyjne i takie tam pierdoły. Czas bardzo się dłużył. Była już ostatnia lekcja, nerwowo spoglądałam na zegarek, którego wskazówki poruszały się dwa razy wolniej, jak na złość. Ostatnie sekundy i dzwonek. No nareszcie! Byłam umówiona z Harry'm. Bardzo go kochałam i nie mogłam się doczekać każdego spotkania z nim.
- Ale mówię Ci! Popełniasz błąd! - wykrzyknął Louis do Harry'ego
- Jaki błąd? - zapytałam i przywitałam się z moim chłopakiem.
- Oj tam, nawet nie wiem o co mu chodzi, idziemy? - powiedział Harry
- Oczywiście, pa Lou - pożegnałam się z carrotboy'em 
- Na razie - odpowiedział trochę smutnym głosem, tak, jakby miał do kogoś pretensje, ale nie wnikałam
- To gdzie mnie zabierasz?
- Nie bądź ciekawska, mówiłem, że to niespodzianka. 
   Poszliśmy w całkiem inną dzielnicę. Dziwne, że znał to miasto ale ponoć był tu kiedyś w wakacje. Otworzył przede mną furtkę. Osłupiałam.
- Zapraszam Alicjo - pocałował mnie w policzek i pociągnął za sobą do tego wspaniałego miejsca.
_______________________________________________
Ach, jutro zakończenie roku, wreszcie wakacje! Cieszycie się ?? ;> Nie wiem jak często będę dodawać kolejne rozdziały w okresie wakacyjnym, możliwe, iż rzadziej jednakże postaram się tak często jak mi na to pozwolą przyjaciele ;* A Wy, czytelnicy, jak zamierzacie spędzić wakacje ? ;]

sobota, 16 czerwca 2012

Rozdział 12

   Po wielu godzinach dojechałyśmy do Cleveland. Od razu wbiegłam do domu, nawet nie wyciągałam walizek z samochodu, Olivia oglądała telewizję.
- Cześć!! - wykrzyknęła jak mnie zobaczyła
- Cześć ! - odpowiedziałam rzucając się jej na szyję
- Co u Ciebie, jak się czujesz? - zaczęłam ją nerwowo wypytywać
- Mam zachcianki różnego rodzaju, huśtawki nastrojów, ale ogólnie jest spoko. Jak było?
- Cudownie, nie uwierzysz. Spotykam się z Harry'm Styles'em!
- Słyszałam o tym, widziałam zdjęcia w gazecie.
- Jakie zdjęcia? Aa.. wiem, w parku?
- Taak :D
- Hmm... Nie mówmy o tym, widać już brzuszek maleńka.
- Wiem, ale się boję. Cieszy mnie w sumie ta ciąża, ale nie wiem, czy dam radę wychować to dziecko.
- Fajnie, znalazłaś sobie sługusa, czy co? Mam jeszcze za Ciebie targać torby? - wydarła się zbulwersowana Megan ciągnąc za sobą nasze bagaże - Cześć kochana! - wykrzyknęła rzucając je i całując Olivię w policzek
    Przegadałyśmy resztę dnia, wieczorem Meg poszła do siebie. W nocy pisałam z Harry'm. Tęskniłam za nim.
   Następnego dnia wyszłyśmy na miasto. Zaszłyśmy do klubu na próbę 5 o'clock. Gdy tylko weszłyśmy chłopcy przestali grać.
- No patrzcie tylko, kto wrócił - krzyknął Cody zeskakując ze sceny- Też się cieszę, że Was widzę - powiedziałam i przywitałam się z nimi. Spędziliśmy kilka godzin. W pewnym momencie dostałam sms'a od Harry'ego.
"Cześć Smiley, co u Ciebie? Tęsknię:* xoxo " 
 Mimowolnie się uśmiechnęłam czytając tą wiadomość.
- Co, chłopak się stęsknił ?
- A Ty skąd wiesz, że mam chłopaka ?
- Dziewczyno, widać po Tobie,  że jesteś zakochana poza tym są gazety - powiedział a na jego twarzy zarysował się grymas zazdrości.
- Oj przestań, i co robisz takie głupie miny ?! - gdy to powiedziałam wybuchł śmiechem. Rzucił się na mnie i zaczął łaskotać aż spadliśmy z fotela. Ogarnęliśmy się trochę i chłopaki odprowadzili nas do domów. Pierwsze co zrobiłam po wejściu to odpaliłam laptopa i zadzwoniłam na Skype'ie do Hazzy. Gadałam z nim dobre 3 godziny i poszłam spać.
    Promienie słońca wpadające przez okno i przedzierające się przez firankę zbudziły mnie o 7 A.M.. Był to ostatni dzień wakacji, więc chciałam dłużej poleżeć i poleniuchować. Nie wstawałam z łóżka do 3 P.M. Gdy się  wreszcie wygramoliłam poszłam do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia. Zza drwi do pokoju Olivii słychać było głos Bryan'a. Miło z jego strony, że się o nią tak troszczy i wspiera ją w tak trudnym dla niej okresie. Zrobiłam sobie jakieś kanapki i wróciłam do pokoju. Próbowałam się dodzwonić do Harry'ego, ale nie dobierał. Naszykowałam mundurek na następny dzień. Nie chciało mi się iść do szkoły. Apel, spotkanie z wychowawcami i oficjalne powitanie pierwszaków. Poszłam się wykąpać i położyłam się spać.
    Budzik zadzwonił punk 7 A.M. Rozpoczęcie było o 9 A.M. więc chciałam mieć czas aby się wyszykować. Obudziłam Olivię i zrobiłam śniadanie. Zjadłyśmy i poszłyśmy się ubrać. Ułożyłam włosy, zrobiłam makijaż, umyłam zęby i wyszłam przed dom. Znowu próbowałam się dodzwonić do Harry'ego w czasie, gdy Olivia jeszcze się szykowała, gdy pod nasz dom podjechały dwa samochody.
- Podwieźć Was?
- Cześć Cody, z chęcią. Chyba już nie zdążymy na autobus.
- Wsiadajcie do mnie, mam wolne miejsca. 
Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Było tam straszne zmieszanie. Dziewczyny biegały po placu jak idiotki, w końcu i tak każda kończyła swój "maraton" przy grupie podekscytowanych nastolatek. Wszystkie piszczały i biegały z jakimiś kartkami, aparatami i czymś jeszcze. Nie wiedziałam o co chodzi. Reszta zespołu zaparkowała samochód i przyszli do nas kiedy z tłumu przedzierając się pomiędzy dziewczynami wyłoniła się znajoma mi sylwetka... 
_____________________________________________
Trochę krótki rozdział, ale jest. Nie dodawałam wcześniej, ponieważ pojechałam na spływ kajakowy na Mazury na 4 dni i nie miałam możliwości. 

poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 11

- Co się tu dzieje? - zapytała zaszokowana Megan
- Czy Wy jesteście ze sobą? - zapytał Louis 
-Więęęęc... - zaczęłam - yyyy... Taak, jesteśmy ze sobą.
- No nareszcie! - wykrzyknął Zayn
    Wszyscy zaczęli na gratulować gdy w pewnym momencie zadzwonił mój telefon
- Halo?
- Cześć, tu Olivia - powiedziała zapłakanym głosem
- Co się stało?!
- Mogę zamieszkać u Ciebie? Klucz nadal leży w tej doniczce?
- Tak, ale co się stało?!
- Dowiedziałam się, to znaczy upewniłam, że jestem w ciąży. Powiedziałam to mamie, a ona wyrzuciła mnie z domu.
- Idź do mnie, my i tak wracamy za 3 dni, czekaj na nas. Bryan wie?
- Tak, był ze mną u lekarza. Jest kochany, opiekuje się mną, ale nie mogę u niego zamieszkać, bo jego tata wrócił zza granicy. 
- Dobrze, że z Tobą jest, trzymaj się, niedługo wracamy.
- Dziękuję Ci, kochana jesteś - rozłączyła się.
~oczami Harry'ego~
    Jessie odeszła odebrać telefon.
- Chodź ze mną - powiedział Louis
- O co chodzi? - zapytałem
- No chodź
Odeszliśmy troszkę od reszty.
- Co Ty do cholery robisz?! Jak możesz jej to robić?! Ile Wy się znacie? Półtora miesiąca i co, już ze sobą sypiacie?
- Nie Twoja sprawa! Kocham ją!
- Ale nie zauważyłeś, że ona jest bardzo podobna do Twojej byłej? Też ją kochałeś, ale Cię rzuciła, cierpiałeś. Nie wiązałeś się z nikim i przez Ciebie odwoływaliśmy koncerty, zrozum Jessie to nie Stella! Jess była niedawno zraniona przez swojego byłego, nie narażaj jej znowu na cierpienie. Odpuść sobie. Ona wraca do Cleveland a my jedziemy w trasę, a przecież związki na odległość się nie sprawdzają.
- Ej! Zejdź ze mnie, OK?! To moja sprawa! Kocham ją, co Ci do tego?! Nie traktuj mnie jak dziecko!
- Jesteś dla mnie jak brat, dlatego chcę dla Ciebie jak najlepiej! Zrozum, popełniasz ogromny błąd!
- A Ty taki święty, tak?! Chodzisz z Eleonor a podbijasz do innych dziewczyn! I skąd możesz wiedzieć, czy nie ma innego jak jesteś w trasie albo czy nie jest z Tobą wyłącznie żeby się pokazać?!!
- Nie wiem o co Ci chodzi.
- Nie udawaj głupiego Louis! Ona owinęła Cię wokół palca!
- Ej! Ogarnijcie się! - przerwał nam Liam - Co Wy robicie? Pogódźcie się do cholery bo przesadzacie.
- Okey, przepraszam, nie powinienem tak mówić - powiedziałem wyciągając rękę w stronę Louis'a
- Ja też przepraszam, Twoje życie, Twoja sprawa - powiedział ze sztucznym uśmiechem
~oczami Jessie~
Schowałam telefon i podeszłam do Meg.
- Olivia jest w ciąży, powiedziała o tym matce a ta ją wyrzuciła, teraz będzie mieszkać u mnie...
- O mój Boże! A Bryan o tym wie?!
- Taak, wspiera ją. Będzie dobrym ojcem, ale ja wiedziałam, że tak będzie. Wyjeżdżamy za dwa dni, idziemy dziś na jakąś dyskotekę? Później nie będzie czasu bo pakowanie itd
- Jasne, po południu pójdziemy na zakupy a teraz leć się ogarnąć, okropnie wyglądasz, musieliście w nocy nieźle przyszaleć :D - nic nie powiedziałam tylko spaliłam buraka i szybkim krokiem weszłam do naszego pokoju.
*dwie godziny później*
   Wyszykowane wyszłyśmy na zakupy do znanych już nam sklepów. Dla Oli kupiłyśmy ogromnego miśka, ja natomiast kupiłam strój na wieczór, bluzkę z grubymi ramiączkami w kolorze białym z napisami i krótkie poszarpane jeansowe szorty, do tego kilka bransoletek i długi wisior. Meg kupiła pudrową sukienkę do kolan na cienkich ramiączkach. Do hotelu wróciłyśmy koło 18nastej, przebrałyśmy się i wyszłyśmy na dyskotekę, ponieważ następnego dnia miałyśmy się już pakować i nie byłoby czasu.
    Bawiłyśmy się całą noc w towarzystwie chłopaków z 1D. Po wielogodzinnym szaleństwie byłam strasznie zmęczona i postanowiłyśmy wrócić. Chłopaki poszli do siebie a Harry odprowadził mnie i Megan do pokoju. Ona weszła a ja jeszcze zostałam się pożegnać z moim chłopakiem, weszłam do pokoju, umyłam się i położyłam spać. Obudziłam się po południu. Obok łóżka na szafce nocnej leżała taca ze śniadaniem, różą i liścikiem. 

" Dzień dobry leniu ;*
To Twój ostatni dzień tutaj, więc mam dla
Ciebie niespodziankę. Czekam w naszym pokoju.
Twój Harry ;* "                      

Zjadłam szybko śniadanie, spakowałam torby, umyłam się i ubrałam. Uprzedziłam Meg, że spędzę resztę dnia z Harry'm i wyszłam, ta prawdopodobnie i tak poszłaby do chłopaków albo na basen. Zapukałam do drzwi nr 3145. otworzył mi Harry. W powietrzu unosił się zapach pieczonego mięsa.
- Zapraszam - powiedział po czym mnie pocałował i wręczył różę.
   Stół był pięknie nakryty. Na środku stał upieczony i pięknie przyrządzony kurczak i butelka wina. Obiad zjedliśmy w miłej atmosferze, potem obejrzeliśmy kilka filmów i kochaliśmy się ten ostatni raz...
    Wczesnym rankiem wstałam i wyszłam tak, żeby nie obudzić tego śpiocha. Zauważyłam jakiś papier przyklejony do jego lewej ręki ale choć ciekawiło mnie po co go ma nie miałam czasu. Za niecałe 3 godziny wyjeżdżałyśmy aby dojechać przed nocą. Powoli się ubrałam i obudziłam Megan aby zaczęła się szykować. Weszłam do wanny gdy nagle zadzwonił telefon.
- Halo?
- Gdzie jesteś? - w słuchawce usłyszałam głos Hazzy
- U mnie, kąpię się. A co ?
- Myślałem, że pojechałaś bez pożegnania.
- Było pożegnanie, i to jakie loczku.
- Poczekajcie na nas, odprowadzimy nas - powiedział cicho się śmiejąc.
- Okey, już się ubieram, możecie przychodzić pod nasz pokój.
- Do zobaczenia kochanie.
   Ubrałam się, wzięłam walizki i razem z Meg wyszłyśmy z pokoju, gdzie czekali na nas chłopcy. Podeszli do nas i wzięli nasze bagaże i zanieśli przed hotel, gdzie właśnie podjechało moje auto. Pożegnałam się z chłopakami a z Harry'm odeszłam kawałek dalej.
- Dziękuję Ci za wszystko - powiedziałam ze łzami w oczach
- Mała, nie płacz, kocham Cię i nie rozstajemy się przecież na zawsze, będę Cię odwiedzał ale narazie póki ty będziesz tam a ja w trasie zrobiłem to. - odkleił papier i pokazał tatuaż - Będzie mi o tobie przypominał bo jesteś moją gwiazdą, a nie chciałem robić imienia bo inni pomyśleliby, że może chodzić o jakiegoś chłopaka :D
- Dzięki wiesz... - powiedziałam parskając śmiechem
- Przecież żartuję, kocham Cię
- Ja Ciebie też
- Ej! Skończcie się już migdalić, jak chcemy dojechać przed wieczorem powinnyśmy już wyjeżdżać - przerwała nam Megan
- Do zobaczenia - szepnął mi do ucha a ja wtuliłam się w jego muskularne ramiona ostatni raz zaciągając się wonią jego wspaniałych perfum. Ruszyłyśmy w drogę.
____________________________________________
No i mamy kolejny rozdział. Nie wiem kiedy dodam 12 ale myślę, że już niedługo.
< 1000  , dzięki wielkie za wchodzenie i czytanie ! ;*

środa, 9 maja 2012

Rozdział 10

- Co Wy tu robicie i czemu trzymacie się za ręce?
- Yyy... uciekaliśmy przed strażnikiem i nie chcieliśmy się zgubić, a poza tym chyba nas zapraszaliście - powiedział Harry
- Dobra, dobra. Nieważne. Pomóżcie nam przenieść drinki.
- Okey, ale Wy już chyba nie powinniście pić, jesteście kompletnie pijani - powiedziałam patrząc na chwiejących się chłopaków
- Wcale nie, wypiliśmy tylko kilka...butelek whisky. Wszyscy, nie tylko my. Megan prawie odpadła.
- Właśnie widzę.
Poszliśmy do reszty z drinkami. Grali w jednorękiego bandytę.
- Więc, ile już przegraliście? - zapytał Harry z perfidnym uśmiechem na twarzy.
- Narazie około 4.000$ - powiedział Niall siedząc przed maszyną.
Nagle podszedł do nas ten strażnik, który gonił nas od basenu.
- Pójdziecie ze mną. - powiedział ochrypłym i zdyszanym głosem.
 Ze zdziwieniem popatrzyliśmy na siebie a on zaczął nas ciągnąć za sobą. Zaprowadził nas do pomieszczenia z monitoringiem na cały hotel.
~oczami Megan~
- Gdzie oni poszli? - zapytałam
- Nie wie, słuchaj, musimy ich wyciągnąć! - zaproponował pijany Niall.
- Wiem jak! Załatwię jakąś bombę dymną, Ty - pokazał palcem na Zayn'a - załatw kominiarki i sprzęt, musimy ich odbić! - wykrzykiwał również pijany Louis.
    Zaczęli się spierać o to w jaki sposób pomożemy im uciec , ale nie było z nimi Liam'a.
- Gdzie jest Liam? - wykrzyknęłam . 
Chłopaki spojrzeli się na mnie i znowu zaczęli się kłócić, tym razem nad miejscem pobytu kolegi. Zrobiłam wielkiego facepalm'a i zaczęłam się rozglądać.
*10 minut później*
Przeczesałam całe kasyno i wróciłam do chłopaków, którzy nie wiem skąd mieli ten sprzęt do wspinaczki.
- BUUU!
- AAAAAA! Jezu! Jessie! Nie musisz mnie tak straszyć!
- Hahahahah, sorki. Musiałam.
- A tak w ogóle, co Wy tu robicie? - zapytał Zayn
- Liam po nas przyszedł, pogadał z tym strażnikiem i nas wypuścił, ale Wy jak widać chcieliście zrobić to inaczej. Dobra, idźcie do pokoju i spać, jesteście strasznie pijani, do zobaczenia.
- Narazie.
    Rozeszliśmy się do siebie, jednak Jessie została z Harry'm w kasynie. Położyłam się do łóżka i zasnęłam.
~oczami Jessie~
   Harry zamówił kilka drinków i zaprowadził mnie na taras widokowy. Rozmawialiśmy opróżniając kolejne butelki Jack'a Daniels'a. Alkohol powodował niekontrolowane wybuchy śmiechu i inne dziwne rzeczy. Zaczęliśmy się całować.
- Mam coś dla Ciebie Smiley - wyszeptał mi do ucha.
Weszliśmy do windy i znowu połączyliśmy się w pocałunku. Pojechaliśmy na 12 piętro. Harry otworzył przede mną drzwi pokoju. Odziwo nie był to ani mój ani jego pokój. Stało tam tysiąc świec z tańczącym w wietrze płomieniem i powiewające zasłony pomiędzy którymi przedzierała się poświata księżyca w pełni.
   Harry objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie całując po szyi. Objęłam go rękami i musnęłam jego usta. On zdjął moją i swoją bluzkę. Opadłam na łóżko zatapiając się w jedwabnej pościeli. On delikatnie położył się na mnie i powoli zaczął zdejmować kolejne części ubrań z nas dwoje. Całował mnie po szyi i od czasu do czasu całował w usta delikatnie przygryzając moje wargi.
     Zawsze bałam się tego pierwszego razu i zawsze czekałam na tą odpowiednia osobę i nie żałowałam ani sekundy spędzonej z Harry'm tamtego wieczora. Było nieziemsko. Czułam się cudownie, Harry był bardzo delikatny. Obudziłam się w jego objęciach. W powietrzu unosił się zapach jego cudownych perfum. Na karku czułam jego ciepły oddech.
- Dzień dobry Smiley - powiedział to całując mnie w policzek
- Witaj słoneczko - pocałowałam go w usta. 
Położyłam się na jego klatce piersiowej, a on objął mnie ręką.
- Dziękuję Ci za wczoraj - wyszeptał mi do ucha.
- Ja Tobie też, ale skąd my się ty wzięliśmy i czyj to jest pokój ?
- Wynająłem go specjalnie, żeby zjeść z Tobą kolację, jednak inaczej się potoczyło. Na stole jest jedzenie, idziemy ? 
- Tak, jestem potwornie głodna.
Założyłam jego białą koszulę, która leżała obok, a on tylko bokserki. Poszliśmy do jadalni i siedliśmy do stołu.
- Jesteś najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała. Dzięki Tobie zapominam o moich wszystkich problemach. Jesteś dla mnie jak płatek śniegu, jedna na milion, jesteś jak gwiazda Betlejemska, chcę za Tobą podążać i Ty wskazujesz mi drogę. Jak Słońce, bo bez Ciebie nic nie widzę... - przerwałam mu zamykając mu usta pocałunkiem. Zawsze chciałam usłyszeć takie słowa. Tak, w tym momencie wiedziałam już, że go kocham.
- Jesteś tą jedyną, Jessie, jesteś moją gwiazdą i wiem, że to może jeszcze wcześnie, ale chcesz ze mną być? - zapytał nerwowo przełykając ślinę.
- Oczywiście, że tak, dziwne, że się jeszcze nie zorientowałeś. - pocałowałam go jeszcze raz i otarłam łzy z policzka. Łzy szczęścia.
   Zjedliśmy i powili się ubraliśmy, jednak za każdym razem jak zakładałam bluzkę, Harry mi ją zdejmował, więc zajęło mi to trochę dłużej niż jemu. Po cichu otworzyliśmy drzwi i w objęciach wyszliśmy na korytarz. Pocałowaliśmy się na pożegnanie i rozeszliśmy się do siebie.
    Przez kilka tygodni spotykaliśmy się w tamtym pokoju "zjeść kolację". Nasz związek utrzymywaliśmy w tajemnicy, jednak któregoś dnia wychodząc rano z pokoju wpadliśmy na chłopaków i Megan.
_______________________________________________
Przepraszamy, że tak długo nie dodawałyśmy, ale była majówka ;) Mamy w końcu 10 rozdział, co o nim myślicie? Napiszcie w komentarzach, bo kolejnego nie dodamy jeżeli nie będzie 11 komentarzy (11 komentarzy za 11 rozdział).